„Until November” Aurora Rose Reynolds

0 Flares 0 Flares ×

 

Autor: Aurora Rose Reynolds
Tytuł: Until November
Tytuł oryginału: Until November
Cykl: Do utraty tchu
Wydawnictwo: EditioRed
Liczba stron: 256

 

Po tajemniczym wypadku November przeprowadza się z Nowego Jorku, ucieka przed despotyczną matką i tajemnicą z przeszłości. U boku ojca pragnie znaleźć bezpieczeństwo i spokój. Nie spodziewa się, że los przygotował dla niej inny scenariusz.
Rozpoczyna pracę jako księgowa w rodzinnym klubie ze striptizem. Tam poznaje niezwykle przystojnego ochroniarza Ashera. Początkowo ten pewny siebie i bezczelny mężczyzna nie robi na November dobrego wrażenia. Ona na nim wręcz przeciwnie…
Niechęć szybko ustępuje fascynacji, a później niepohamowanej namiętności. Jednak w końcu nadchodzi dzień, w którym córka Wielkiego Mike’a musi zmierzyć się z czyhającym na nią od urodzenia niebezpieczeństwem. Czy tym razem miłość Ashera wystarczy, aby ochronić ją przed przeszłością?

 

Nadeszła pora na powieści, które nie wymagają dużego zaangażowania, przy których można się zrelaksować i zapomnieć o szaroburej rzeczywistości. Until November otwiera cykl Do utraty tchu, który zapowiada niezobowiązujące lektury na jesienno-zimowe popołudnia…

 

Until November kojarzy mi się trochę z harlequinami, które podczytywałam jako nastolatka, podbierając się w tajemnicy mamie… i w trakcie czytania, których śmiałam się do łez (zwłaszcza tych „najbardziej hot”). Historia jest prosta, bardzo schematyczna, do tego krótka i mocno przewidywalna – zaczynając ją, od razu wiadomo, jak się skończy.

 

Autorka ma fajny, lekki styl, przez co książkę czyta się szybko, z umiarkowanym zainteresowaniem. Wątek miłości od pierwszego wejrzenia przeplata się z wątkiem kryminalnym, który winien wywoływać choć minimalne emocje… wprowadzać napięcie i niepokój, niestety nic z tych rzeczy nie ma miejsca. Dziwne rzeczy dzieją się, bo się dzieją, ot co… rozwiązanie zagadki sprawstwa jest być może odrobinę zaskakujące, ale w kontekście całości – to zdecydowanie za mało!
Ale znajdziecie tutaj kilka zabawnych momentów. Przynajmniej ja takie znalazłam.

 

Sceny uniesień miłosnych, na które traficie w trakcie czytania, opisane są z wyczuciem i smakiem. Są rzeczowe, owszem, niemniej jednak dalekie od wulgaryzmów i pornograficznego wydźwięku. Autorce udało się zachować naturalność osnutą nutą erotyzmu i magią pożądania, która pobudza wyobraźnię (i nie tylko) bardzo delikatnie.

 

Bohaterowie wykreowani przez bohaterkę są troszkę nijacy, z drugiej strony można się w tym upatrywać działań mających na celu przedstawić ich jako zwyczajnych ludzi. I o ile November wzbudzała we mnie ciepłe uczucia, o tyle Asher irytował mnie w zasadzie do samego końca. Jego zaborczość i dominacja doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Poza tym głównych bohaterów otacza cała gama postaci pobocznych, które tworzą przyjemne tło dla obojga. Miejscami pokusiłabym się o stwierdzenie, iż ocieplają wizerunek macho-Ashera.

 

Dużym plusem tej historii jest równowaga w proporcji dialogi-opisy. Oba „składniki” są w odpowiednich ilościach, przez co dialogi dodają dynamizmu niespieszącej się fabule, a opisy wydają się dużo bardziej interesujące. Połączenie prawie idealne.

 

Podsumowując: Until November to lekka lektura z pogranicza romansu i erotyku, przy której spędzicie miłe chwile, odrywając się od otaczającej Was rzeczywistości. Idealnie skomponuje się z lampką czerwonego wina, ciepłym kocem i wygodnym fotelem :)
Skusicie się?

 

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu EditioRed. 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *