„Marzena M.” Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

0 Flares 0 Flares ×

 

Autorki: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: Marzena M.
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 304

 

Marzena jest zadbaną, zaradną czterdziestką plus. Wiedzie uporządkowane życie, ma męża, córkę, ciepły kontakt z matką, pracę i przyjaciółki. Owszem, są drobne niepowodzenia – ot, całkowity brak seksu, mąż nierób czy pewne niedomagania finansowe – lecz przecież nie można mieć wszystkiego…
Pewnego dnia, z pozoru takiego jak wszystkie, Marzena dokonuje pierwszego odkrycia – za którym, prawem serii, podąża cała sfora następnych.

 

Od czasu do czasu ma się ochotę sięgnąć po książkę, która będzie niezobowiązującą, lekką lekturą, pozwalającą oderwać się od szarej rzeczywistości. Taką właśnie odskocznią miała być historia Marzeny M. …

 

Historia tytułowej Marzeny jest moim  pierwszym spotkaniem z twórczością duetu – Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej. I po lekturze mam mocno mieszane uczucia. Dlaczego? Otóż o ile powieść tę czyta się całkiem szybko i płynnie, o tyle nie wyróżnia się ona niczym na tle obyczajówek o kobietach 40+, które postanawiają zmienić swoje życie… Ot powielone schematy, w których zmieniają się imiona i otoczenie bohaterów. Jest przewidywalnie. Brak tej historii większego polotu, czegoś coś spowodowałoby, że książka zapadnie czytelnikowi choć minimalnie w pamięć. Owszem, znajdziecie w tej książce kilka zabawnych momentów, jednak to ciągle za mało…

 

Bohaterowie wykreowani przez obie Panie również niczym się nie wyróżniają. Główna bohaterka jest troszkę nijaka, brakuje jej wyrazistości i pazura, by mogła być dobrze zapamiętana. Postaci poboczne w zasadzie giną w całej historii, łącznie z irytującym mężem… Jedyną pozytywną bohaterką, jest córka tytułowej Marzeny, która dodaje nieco świeżości wydarzeniom opisanym w książce.

 

Autorki mają lekki styl. Świetnie się zgrywają, książka bowiem zachowana jest od początku do końca w jednym stylu. Duży plus za zachowanie równowagi między dialogami i opisami, choć niektóre [opisy] mogłyby być krótsze –  historia z pewnością by na tym nie straciła. Głównie drażniło mnie wchodzenie w szczegóły dotyczące np. umeblowania mieszkania wróża, zdecydowanie można się było bez tego obyć.

 

Podsumowując: Marzena M. to powieść, którą ciężko sklasyfikować. Z jednej strony ukazuje, iż nawet po czterdziestce można zacząć życie od nowa, jeśli się tylko chce, z drugiej… jest kolejną taką historią, która ginie w tłumie jej podobnych. Z pewnością jest lekturą niezobowiązującą, która nada się na lekturę awaryjną, by poprawić sobie humor podczas szaroburych jesiennych dni… Niemniej, czy warta jest poświęcenia jej czasu, musicie ocenić sami…

 

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki. 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *