„Sekrety Sztokholmu” Hanna Lindberg

0 Flares 0 Flares ×

 

Autor: Hanna Lindberg
Tytuł: Sekrety Sztokholmu
Tytuł oryginału: STHLM Confidential
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 328

 

Lennie Lee kieruje popularnym magazynem dla mężczyzn, mieszka w luksusowym apartamencie i nieustannie otaczają go piękne kobiety. Ale dobra passa się kończy. Nakład leci w dół. Przyjaciele odwracają się od niego. I kiedy wszystko wydaje się zmierzać w złą stronę, znajo¬my biznesmen zleca mu zorganizowanie imprezy stulecia. Czy pieniędzy wystarczy na rozwiązanie wszystkich problemów Lenniego?
Młoda dziennikarka Solveig Berg, szukając sensacji, popełnia karygodny błąd, traci pracę i zostaje zepchnięta na boczny tor. Pustka i samotność budzą mroczne wspomnienia. Solveig zrobi wszystko, żeby wrócić do gry.
Kiedy policja znajduje zwłoki modelki i blogerki Jennifer Leone, drogi Lenniego i Solveig się przecinają. Nieoczekiwanie dochodzi do wielu wstrząsających zdarzeń.

 

Zdecydował się sięgnąć po Sekrety Sztokholmu, ponieważ zainteresował mnie opis, a i okładka przyciągała wzrok, zapowiadając interesującą lekturę. Niestety nie do końca jestem przekonana, czy thriller był thrillerem… i czy to kwestia specyfiki powieści skandynawskich… czy może po prostu fabule trochę brakło do doskonałości…

 

Początek był dla mnie bardzo ciężki do przebrnięcia. Strasznie się dłużył, niewiele mi do siebie pasowało, a opisy – długie opisy – drażniły niemiłosiernie. Dopiero po przeczytaniu mniej więcej 1/3, fabuła zaczęła się klarować i nabierać sensu… niemniej brakło mi w niej tego napięcia i dreszczyku emocji, jaki powinien towarzyszyć thrillerowi. Owszem zdarzały się momenty, w którym wydawało mi się, że „teraz już będzie z górki”, akcja się rozkręci i niecierpliwie będę wyczekiwać końca… ale… to były tylko momenty… zbyt drobne i epizodyczne, w porównaniu z całą resztą… A samo zakończenie… Może odrobinkę zaskakujące… ale tylko odrobinkę.

 

Styl autorki jest nieco ciężki. Za dużo w powieści jest zbyt szczegółowych opisów, za dużo wchodzenia w nieistotne detale jak np. opis dań zamówionych przez jednego z bohaterów. Z drugiej strony opisy dotyczące Sztokholmu w większości były przyjemne dla oka.

 

Dialogi wydawały mi się bardzo ciężkie, sztuczne, naciągane… Zamiast jakoś podkręcić fabułę, mocno ją stopowały, co koniec końców przełożyło się na odbiór powieści, sprawiając, że wydaje się być nudną i nijaką… a szkoda, bo te „lepsze” momenty były naprawdę całkiem fajne…

 

Bohaterowie wykreowani przez Hannę Lindberg są… ciężko to ubrać w słowa. Z jednej strony tajemniczy – co byłoby plusem, z drugiej dość płytcy. Główna bohaterka za wszelką cenę dążąca do powrotu na szczyty dziennikarskie, Lennie Lee z mocno rozchwianą psychiką… W każdym razie ciężko o jakąkolwiek sympatię względem któregokolwiek bohatera…

 

Podsumowując: Jestem nieco rozczarowana lekturą Sekretów Sztokholmu, niby fabuła sama w sobie powinna być ciekawa, jednak brakło mi tutaj tego napięcia i oczekiwania na to, co wydarzy się na kolejnej stronie. Być może literatura skandynawska nie jest dla mnie, być może autorka nie poradziła sobie do końca z przelaniem pomysłu na papier… Niemniej wszystkiego w życiu trzeba spróbować… Wam może się ta książka spodobać…

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki. 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *