„Dziennik Chloe Snow. Licealna masakra” Emma Chastain

0 Flares 0 Flares ×

 

Autor: Emma Chastain
Tytuł: Dziennik Chloe Snow. Licealna masakra
Tytuł oryginału: Confessions of a High School Disaster. Chloe Snow’s Diary
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 336

 

 

Sympatyczna licealistka prowadzi kronikę swoich przeżyć podczas przeprawy pełnej wzlotów i upadków przez życie rodzinne, przyjaźń, szkołę i miłosne perypetie, a z każdej strony jej dziennika bije ciepło i humor.

 

Niezwykle rzadko sięgam po powieści ujęte jako dziennik/pamiętnik, bo też co może być ciekawego w tak skonstruowanej książce? Kilka razy byłam mile zaskoczona, ale zdarzyło się również totalne rozczarowanie. Po lekturze Dziennika Chloe Snow mam nieco mieszane uczucia…

 

Dlaczego? Zacznę może od pozytywów. Książkę tę czyta się błyskawicznie. Autorka ma dość lekki i prosty styl, co tłumaczyłby gatunek książki – literatura młodzieżowa. Znaczna część wpisów głównej bohaterki ogranicza się do max. 6 zdań, niemniej pojawia się kilka dłuższych wpisów.

 

Czytelnik ma okazję poznać wydarzenia z ostatniego roku życia Chloe, tj. z pierwszego roku w liceum. Biorąc pod uwagę, że główna bohaterka ma czternaście lat, w zasadzie niczego spektakularnego nie można by się było spodziewać. Błędne założenie.
Typowa amerykańska nastolatka… typowe zajęcie pozalekcyjne – chór, ale nietypowa obsesja…

 

Gdyby pominąć aspekt wspomnianej „obsesji”, z ogromną chęcią poleciłabym książkę niejednej nastolatce. Ale… jest jedno „ale”. Chloe zbyt intensywnie myśli o „seksach”. Szczerze byłam w szoku… O ile do momentu, w którym nie wiedziałam ile lat ma główna bohaterka, byłam w stanie fascynację tą sferą życia zaakceptować u dziewczyny 17-letniej (i więcej), o tyle 14-latka, która zazdrości przyjaciółce, że ta „obciągnęła swojemu chłopakowi” i znaczna część jej myśli, jak i zachowanie ukierunkowane jest daleko idącą cielesność… Tutaj niestety czuję niesmak. W XXI wieku, gdzie takie oburzenie wzbudzają ciąże 12-latek, gdzie prawo traktuje takie „sytuacje” jako pedofilię – powieść z takim wątkiem jest po prostu nie do przyjęcia. Nie do przyjęcia jako literatura młodzieżowa.

 

Nie wiem, czy takim rozwinięciem fabuły autorka chciała tylko (albo aż) zaszokować, czy może takie zachowania współcześnie są na porządku dziennym. Mnie to zniesmaczyło. A mogła być z tego fajna, lekka i niezobowiązująca lektura o dojrzewaniu i przystosowywaniu się do nowej sytuacji… Szkolnej i rodzinnej… bo w życiu Chloe dzieje się wiele… I gdyby tylko na tym skupiła się Emma Chastain… Gdyby…

 

Zmieniając „temat” na coś przyjemniejszego… Okładka Dziennika Chloe Snow jest cudowna. Wpada w oko, kolory – żywe, jaskrawe – zachwycają… Przyjemna młodzieżowa stylizacja… No ale…

 

Podsumowując: Szczerze do tej chwili nie wiem, jak odnieść się do tej powieści. Gdyby nie ten „seks”, który tak zaprząta myśli Chloe, byłabym skłonna powiedzieć… tzn. napisać, że to dobra, fajna książka dla tzw. młodszej młodzieży, ale patrząc na całość, jaką jest ta powieść, nie wiem, czy poleciłabym ją starszej grupie czytelników… Zniesmaczenie jednak bierze górę… Niestety…

 

 

Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

One thought on “„Dziennik Chloe Snow. Licealna masakra” Emma Chastain

  1. To szokowanie na siłę niestety jest coraz częstsze i wcale nie dziwię się, że czujesz niesmak – mnie też by to zniesmaczyło.

Odpowiedz na „~JolaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *