„W rytmie passady” Anna Dąbrowska

0 Flares 0 Flares ×

 

Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: W rytmie passady
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 392

 

 

Julita, uczennica warszawskiego liceum, w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. Żyje w cieniu wydarzenia z przeszłości, które nie pozwala jej zachowywać się tak jak klasowe koleżanki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc przełamać strach. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć w konkursie kizomby.
Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Jego życie ulega całkowitej przemianie, kiedy dowiaduje się o chorobie matki. Światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować. Wygraną chciałby przeznaczyć na pomoc matce.
Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze. Wydaje się, że Julitę i Marcela dzieli przepaść, której nie można pokonać, a jednak…
W tańcu i miłości wszystko może się zdarzyć.

 

 

Nie mogłam się doczekać chwili, w której będę miała okazję przeczytać kolejną powieść Anny Dąbrowskiej. Już podczas lektury Nakarmię cię miłością zostałam zauroczona stylem autorki, więc i tym razem spodziewałam się przyjemnej, wciągającej powieści.

 

Chciałam zacząć od negatywów, jak to mam w zwyczaju, ale… uwaga… tym razem nie mam się do czego przyczepić… No może poza paroma literówkami (hihihi)… Poza tą drobnostką, którą możemy przemilczeć, technicznie powieść jest taką, jaką być powinna – dobrze się czyta, wciąga i rozkłada na łopatki zakończeniem… ale powolutku…

 

W rytmie passady czyta się szybko, by nie powiedzieć, że za szybko. Historia wciąga od pierwszych zdań. Strona po stronie czytelnik zagłębia się w świat, można rzec nawet (początkowo) w dwa światy – Julity i Marcela, które z czasem splatają się ze sobą. Pytanie, czy na zawsze?

 

Bohaterowie wykreowani przez Annę Dobrowską są na pewno dopracowani. Pod względem psychologicznym. Dzięki narracji z perspektywy zarówno dziewiętnastoletniej dziewczyny, jak i dwudziestoośmioletniego mężczyzny, poznajemy ich nieomalże na wylot. Ich historie, przeżycia – to, co ukształtowało ich do obecnej formy.
Czy są to postaci do polubienia? Szczerze nie wiem. Ocenicie sami, jeśli zdecydujecie się ich poznać. Są na pewno wyraziści i nieomalże rzeczywiści, co zdecydowanie działa na ich korzyść, sprawiając, że są jednocześnie zwykli i niezwykli… warci zapamiętania.

 

Anna Dąbrowska i tym razem porusza wiele trudnych problemów, jakie każdy z nas może napotkać na swojej ścieżce lub swoim otoczeniu. Brutalne pobicie, ciężka choroba bliskiej osoby i… nietypowe upodobania jednego z członków rodziny. To wszystko tworzy mieszankę wybuchową, która jednocześnie zaskakuje i intryguje swoim zgraniem i uzupełnieniem całej historii miłości, trudnego uczucia.

 

Pisałam to przy okazji recenzji Nakarmię cię miłością – za TAKIE zakończenia powinno się karać, jeśli nigdzie autor nie uprzedził, że wgniecie ono czytelnika w fotel i sprawi, że serduszko rozsypie się niczym rzucona o beton kryształowa kula! Tego się po prostu nie robi!
Pytanie: jak dalej żyć?

 

Podsumowując: Mówią, że muzyka i taniec łagodzą obyczaje… Na pewno są w stanie oddać wiele emocji, z jakimi człowiek spotyka się na co dzień. I w przypadku W rytmie passady widać jak duży wpływ na życie głównych bohaterów mają obie te rzeczy… Jeśli więc kochanie muzykę, taniec i dobre, porywające powieści, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Feeria emocji gwarantowana… Jednak nim zasiądziecie do ostatnich stron, usiądźcie wygodnie z lampką „czegoś mocniejszego” pod ręką… Nie zapomnicie tej książki na długo…

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

One thought on “„W rytmie passady” Anna Dąbrowska

  1. Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki…nie potrafię się od niej oderwać… a teraz się dowiedziałam, że zakończenie mnie zmiażdży? ech
    Mam nadzieję, że na zawał nie padnę hihihi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *