„Wyspa X” Maria Krasowska

0 Flares 0 Flares ×

 

 

Autor: Maria Krasowska
Tytuł: Wyspa X
Cykl: Wyspa X t.1
Wydawnictwo: Edytorial
Liczba stron: 339

 

 

 

Literatura dziecięca na nowo pojawiła się w moim życiu, gdy na świat przyszedł mój, aktualnie już dwuipółletni, synek, z którym od maleńkości przeglądałam książeczki, czytałam wierszyki i krótsze bajeczki…
Wyspa X zaciekawiła mnie więc z dwóch względów: po pierwsze, jest skierowana do najmłodszej grupy czytelników, a dobra książka w dziecięcej biblioteczce jest cenna i po drugie, jest to fantastyka, a wiadomo… znaczna część dzieci kocha czary i wszystko, co z nimi związane ;)

 

Summer, dwunastoletnia utalentowana tancerka i jedna z najpopularniejszych aktorek w Hollywood pewnego dnia wyrusza w podróż do Australii na plan swojego najnowszego filmu. W czasie lotu samolot ulega dziwnej awarii, a dziewczynka wyskakując ze spadającego wraku, ląduje na… wyspie. Razem z dziewięcioletnią Lilly oraz trzynastoletnim Jackiem odkrywają tajemnice wyspy… Dowiadują się również, że nie są zwykłymi dziećmi… Posiadają moce, a to, co stało się z samolotem to dopiero początek ich wspólnej przygody…

 

Po przeczytaniu książki miałam początkowo mieszane uczucia. Z jednej strony jest to całkiem ciekawa książka  z gatunku fantastyki w dodatku z literatury dziecięcej. Z drugiej… do kilku rzeczy musiałam się przyczepić…
Więc startujemy od negatywów.

 

Przede wszystkim w książce jest cała masa długich opisów, których (bądźmy szczerzy) dzieci nie lubią. Zdecydowanie autorka za bardzo skupiła się na opisywaniu ogromu szczegółów, które nie wnosiły nic do danego wątku, a jedynie sztucznie go rozciągały. To samo tyczy się niektórych wątków pobocznych – mogło ich po prostu nie być, a przekaz zostałby zachowany.
Przez długie opisy historia straciła na dynamice… Znaczną część powieści, czyta się, bo się czyta, jednak nie czuje się tej płynności, choć koniec końców, chce się wiedzieć, co będzie dalej… I z perspektywy całości, było kilka przyjemnych, dynamicznych sytuacji, ale zdecydowanie za mało.

 

Teraz plusy :)

Na plus z pewnością zasługuje pomysł na książkę. Niezwykłe zdolności dzieci, magiczna wyspa, demony… walka dobra ze złem… Duży plus.
Kolejnym miłym zaskoczeniem są kreacje postaci bohaterów. Każde z dzieci jest inne pod względem charakteru. Szczególnie do gustu przypadła mi Lilly, dziewięciolatka z nieprzeciętną wiedzą. Zaś Summer początkowo wydawała mi się bardzo zapatrzoną w siebie gwiazdą Hollywoodu… przyjemnym było rozczarowanie po poznaniu jej bliżej.

 

Autorka w Wyspie X świetnie ukazała znaczenie przyjaźni i współpracy między jednostkami. W końcu, jako jednostka ciężko poradzić sobie ze złem tego świata… a w grupie zawsze raźniej, zwłaszcza jeśli obok siebie ma się przyjaciół, na których zawsze można liczyć.

 

Gdyby nie te masowe ilości opisów, śmiało rzekłabym, że styl młodej pisarki jest lekki i przyjemny, dialogi ciekawe, a całość rewelacyjna… Jednak właśnie te opisy sprawiły, że książka jest nieco ciężkawa w odbiorze… momentami nudnawa… z drugiej strony, patrząc na całość z perspektywy debiutu – jest dobrze.
Autorka winna popracować nieco nad kondensacją opisów, co dodałoby więcej dynamiki i płynności w czytaniu.

 

Podsumowując: Jako debiut, książka zasługuje na uwagę i na sięgnięcie po nią… Idealnie na start do świata fantastyki zarówno dla najmłodszych czytelników, jak i tych starszych (sporo starszych).

 

Jest potencjał. Duży potencjał.
Więc, nie pozostaje nic innego jak czekać, aż pojawi się dalszy ciąg losów naszej szalonej trójki.

 

 

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję autorce, Marii Krasowskiej

 

 

P.S.
Książkę w wersji papierowej oraz zakładkę pasującą do okładki możecie nabyć w serwisie Allegro.pl 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *